REKLAMA

Jak się dużo podróżuje i dużo stołuje w restauracjach w całej Polsce, to ciężko w rodzinnym mieście nie stosować porównań i nie zastanawiać się czemu u nas nie może być dużo fajnych i na poziomie restauracji.

To jakie ceny są w menu wcale nie znaczy, że restauracja jest dobra czy zła, choć cena dania we Włocławku to główny czynnik decydujący o tym, ilu ma się klientów. We Włocławku większość ludzi kieruje się zasadą tanio to dobrze, ale nie zawsze tak jest. Takie przynajmniej ja odnoszę wrażenie.

Ważne moim zdaniem jest nie za ile, a jak i czy smakowało. Restauracje włocławskie to ciężki temat i szczerze to chciałabym, żeby wszystkie były rewelacyjne, a goście wychodzili z nich, z kulinarną szczęśliwością na ustach. Ale czy tak może być?

Z pewnością jak się trafi do restauracji, do której ja ostatnio trafiłam, wyjdzie się zadowolonym. Myślę, że ze względu na położenie, wystrój i dostępne dania w menu, można mieć odczucie, że jest to miejsce gdzie można zjeść smacznie, ze wszystkimi walorami estetycznymi włącznie.

Fajnie, że restauracja ta stawia nie tylko na konsumpcje ale i na rozwój literacki podczas przesiadywania w niej. Na stolikach leżą książki, zapewne w celach dekoracyjnych, co nie zmienia faktu, że można przeczytać fragment zanim obsługa poda zamówione danie.

Jak zapewne zauważyliście, gustuję w makaronach z owocami morza. Myślę, że jestem na etapie poszukiwania idyllicznego dania i liczę, że na takie trafię poza własną kuchnią, gdzie według przepisu kulinarnego uzyskanego od jednej z moich klientek, wykonywanego przez mojego małżonka, i znajdę gdzieś na restauracyjnej mapie mojej kulinarnej podróży.

Z takim zamiarem trafiłam ostatnio do położonej nad Wisłą restauracji Food Gallery. Zamówiłam „makaron ryżowy z krewetkami, warzywa, mleko kokosowe, kafir i kolendra”. Cena 29 zł. I byłam smakowo zadowolona.

Wszystko mięciutkie, pyszne, słodkie. Krewetki spore, co widać na zdjęciu. Pyszny sos, który powstał z kombinacji wszystkich składników.Wszystkiego dużo. Czuć, że kucharz się starał. Przynajmniej mi się tak wydawało ;). Osobiście do tego dania doczepić się nie mogę, było naprawdę smaczne. Jednakże, nie oznacza to, że znalazłam swój iddyliczne wykonany makaron z owocami morza. Do tego zapewne jeszcze daleka droga. Choć może się mylę?!…

Czy któryś z włocławskich kucharzy mógłby wreszcie zamiast wymyślać składniki najróżniejsze, zrobić makaron z krewetkami, masłem, czosnkiem i natką pietruszki. Dać mi znać i się zjawię z uśmiechem na twarzy 😉