REKLAMA

Moi Drodzy Czytelnicy. Święta, święta i po świętach. I parę kilogramów więcej mi wskoczyło, ale komu nie 😛 ? Jak można odmówić sobie pierogów? ( zamawiałam u Pani Targowskiej na ul. Ostrowskiej i mogę przyznać, że przednie ). Jak można odmówić sobie kapusty z grochem czy ryby po grecku?! No jak nie można, to później trzeba ograniczać spożycie potraw, żeby zrzucić parę kilogramów 🙂 ale mam na to jeszcze chwile.

No ale dobrze. Święta się skończyły, a ja wróciłam do swojej kulinarnej podróży po naszym mieście. I znowu nadaję 😉

Wiecie, im więcej jeżdżę po restauracjach to jest ich coraz mniej i coraz cięższy wybór gdzie jechać. Jest jeszcze przede mną parę restauracji, więc jeszcze trochę pisania i opisywania czy smakuje. Jak macie jakieś propozycje to ja je z chęcią przyjmę na maila: klimecka@wlc.pl. Piszcie, nie krępujcie się 😉

Ale przejdźmy do meritum. Gdzie tym razem trafiłam? Do samego centrum i Restauracji Klimaty na ulicy Przedmiejskiej.

Chciałam zamówić pstrąga, ale niestety nie był dziś w restauracji dostępny. Zamówiłam więc „Dorsza z salsą mango” – 150 gr, pieczone ziemniaki, mix sałat z sosem vinegret, i jestem smakowo zadowolona. Cena 28 zł. Porcja ryby całkiem spora (filet), trochę pieczonych ziemniaczków i trochę mixu sałat.

Powiem szczerze, że dorsz już tak dawno mi nie smakował. Owoce mango na dorszu – pycha – słodkie, miękkie. Mniam! Mniam! Mniam! Po trzykroć. Mix sałat z sosem vinegret też przedni – czuć było, że sałaty nie są mdławe a są „z jajem”, smakowe, wyraźne i pyszne. Mogłoby być tego mixu trochę więcej, bo na koniec mi właśnie tego brakowało. I ziemniaki – trochę za miękkie. Ale ziemniaki, do przełknięcia i nie one były najważniejsze w tym daniu. Dorsz i sałaty były, bez dyskusyjnie.