Smaki Włocławka – czyli moja subiektywna podróż po tym co serwują we włocławskich restauracjach. Felieton Karoliny Klimeckiej

Uwielbiam makarony! Czy Wy również? Ostatnio miałam okazję spróbować je w dwóch kulinarnych lokalizacjach we Włocławku. W sumie, szczerze, to ciężko trafić na dobry makaron, który przyniesie smakową rozkosz, przynajmniej tutaj. Zaraz ktoś z Czytelników powie – „jesteś zbyt wymagająca”, „lepiej pisać o pozytywach tego miasta”. Zgodzę się po części – jestem wymagająca i po drugie – pokazuje prawdziwe ( w mojej ocenie ) oblicze miasta. Pokazuje tak jak jest, tak jak smakowało i tak jak zostałam obsłużona.

Jakiś czas temu trafiłam do Restauracji Raz Dwa Pasta, bo pisali Czytelnicy – idź tam , jest smacznie. Pierwsze wrażenie było mega negatywne – dostałam nie to co zamówiłam.

Zamówiłam makaron z krewetkami – Bucatini gamberetto a dostałam z boczkiem – Bucatini albert. Nie jadam wieprzowiny i zostałam zmuszona ( powiedzmy ) do wydłubywania kawałków boczku z dania. Wyszło na to, że zjadłam „sam” makaron, zwracając pilnie uwagę na to, czy tego mikroskopowego boczku nie znajdę na makaronie, który ląduje na moim widelcu. Poziom mojej irytacji sięgnął zenitu. Byłam mega niezadowolona z jakości obsługi. Bo gdzie boczek do krewetek? Nie zjadłam do końca, będąc sfrustrowana zaistniałą sytuacją, stąd nawet smaku nie pamiętam. Raz dwa pasta miała u mnie mega minusa i przeżywałam ich aż do samego wieczora.

Kolejnego dnia postanowiłam, że zanim napiszę, że zamiast krewetek dostajesz boczek i wyleję cały swój żal w tym felietonie, pójdę tam jeszcze raz i spróbuję wreszcie te krewetki.

Makaron ( ponoć – tak zapewnia obsługa ) ręcznie robiony. Fakt, że takiego w sklepach, na półkach nie widziałam, więc pewnie jest to prawdą. Dobrze ugotowany, mogłabym nawet powiedzieć, że idealnie. Oliwki zielone, pomidorki koktajlowe, czosnek, natka pietruszki, wino, masło, chili, ser Granda Padano i clue dania czyli krewetki – mniejsze i większe. Szczerze to trochę inaczej wyobrażałam sobie to danie. Jak krewetki to myślałam, że tradycyjnie bez jakiegoś „konkretnego” sosu, bardziej z oliwą. A tu był. Myślę, że zbliżony do pomidorowego. Smak słodko-kwaśny? 

Danie całkiem, całkiem dobre. Myślę, że jak macie ochotę zjeść dobry makaron, to nie jest to zły adres, przynajmniej na włocławskie warunki. 

Porcja nie do przejedzenia się. Koszt 28 zł.

Ale wczoraj trafiłam do Restauracji Aleksander ( i to jest ta druga lokalizacja), która w sumie nigdy mnie nie zawiodła, i co? I Nadal mogę tak napisać. Owoce morza plus makaron – Mniam! Zero dodatkowego sosu, tylko przyprawy i oliwa. Wszystko mięciutkie, milutkie, i przede wszystkim pikantne! Czuć świeżo zmielony pieprz, który swoim smakiem nie pozwala zapomnieć o daniu. Palce lizać i w ogóle niebo w gębie. Jestem pod wrażeniem! I chcę Was więcej!

Cena wiadomo, wyższa niż standardowo we włocławskich restauracjach ( 39,00 zł ), ale różnica kosztowa nie jest jakaś znacząca. Może czasami warto parę złotych dopłacić, być dobrze obsłużonym i zjeść coś co daje smakową rozkosz…

Salon materacy Włocławek