REKLAMA

Autor: Michał Waliszewski

27.03 Macedonia Północna oficjalnie została członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Po dłuższych tarciach z Grecją na temat nazwy swojego państwa, udało się dołączyć ten kraj do paktu. Kwestia nie była prosta, ponieważ Grecy uważali poprzednią nazwę Macedonii Północnej za zagrażającą integralności Grecji. „Macedonia” to jeden z jej regionów i Ateny uznawały, że w przyszłości może to posłużyć za pretensje terytorialne wobec nich. 

Greckie obawy

Grecy są bardzo wyczuleni na tym punkcie z uwagi na silne spory z Turcją, która jest tak jak oni członkiem NATO. Gdyby porównywać sytuację do Polski, to trzeba by myśleć o takiej gdzie Rosja wchodzi do sojuszu, ale bez demokratyzacji. Lub że w Niemczech zaczyna rządzić AfD, które na poważnie wprowadza w życie swoje nacjonalistyczne i rewizjonistyczne tezy. Rewizjonizm niemiecki wzbudziłoby u nas podobne reakcje, co wzbudza go ten turecki w Atenach. W tej sytuacji, każdy dodatkowy spór jest dla nich skrajnie nie do przyjęcia, szczególnie że Macedończycy stają się sojusznikami nie tylko ich, ale także właśnie Turków. 

W trakcie potencjalnej wojny (gdyby NATO zachowało neutralność z racji wewnętrznego konfliktu we własnych szeregach) Grecy musieliby się liczyć z wykorzystaniem sytuacji przez północnego sąsiada. 

Brakujący element układanki

W internecie przez ten tydzień widziałem mnóstwo naśmiewania się z dołączenia Macedonii Północnej do NATO. Wyśmiewana była tak wielkość ich populacji (ok 2 mln ludzi), jak i kilkanaście tysięcy żołnierzy z ubogim sprzętem. Jest to kompletne niezrozumienie sytuacji. Biorąc pod uwagę południową flankę NATO z potencjalnym zagrożeniem ataku z bliskiej Rosji Serbii, to ten ruch jest bardzo ważnym uzupełnieniem.

Po pierwsze – Serbowie/Rosjanie stracili potencjalny cel ataku „bez konsekwencji”. Wcześniej ruchy przeciw Macedonii, takie jak w Donbasie i na Krymie, mogłyby się spotkać jedynie z sankcjami. Teraz Rosjanom (i Serbom) groziłoby rozpoczęcie wojny z całym NATO. Obecna sytuacja w Syrii, pokazuje że państwa NATO nie będą przyglądać się w strachu działaniom Rosji i wojska natowskie zareagują. 

Po drugie w razie prowokacji wobec NATO, zyskujemy głębię terytorium. Kosowo będące chronione przez sojusz otrzymuje dodatkową linię zaopatrzenia, a Grecja bufor i spokój od potencjalnych tarć, które przez terytorium Macedonii Północnej mogły mieć miejsce. Teraz to sama Macedonia może być ich przedmiotem, ale jednocześnie jej bezpieczeństwo (punkt 1.) znacznie się zwiększyło. 

Po trzecie – NATO ma teraz prostą drogę od Tirany do Sofii i jednocześnie od Adriatyku do Morza Czarnego. Jest to zrzucenie bardzo ważnego problemu logistycznego z głowy. Jak wskazuje google maps, z Tirany do Sofii przez Macedonię wiedzie nas droga o długości 541 km. Omijając Macedonię, jadąc przez Edesę i niedaleko Seres, jest to to 700 km. Ta oszczędność to przyspieszenie reakcji i dostaw z Morza Adriatyckiego do Morza Czarnego o blisko 1/5 czasu. Zwiększa też ilość koniecznych potencjalnych rosyjskich/serbskich bombardowań i czas wykonywania akcji blokujących taki przejazd. Wszelkie dywersje, muszą mieć na celu większą liczbę punktów przez które NATO mogłoby transportować swoje pojazdy, ludzi i broń. 

Po czwarte – można skreślić z listy jedno miejsce silnego wpływu militarnego Rosji. W Macedonii nie powstaną ich bazy, Rosjanie będą też na cenzurowanym jeśli chodzi o projekty wojskowe i co za tym idzie zapewne także cywilne. Nie trzeba już zakładać scenariuszy, gdy Rosja zajmuje Macedonię przed wypowiedzeniem wojny NATO, co ułatwia plany strategiczne i taktyczne potencjalnych bitew. Mniejsza liczby takich scenariuszy, to większe skupienie na tych bardziej prawdopodobnych. 

Podobną sytuację do powyższej mieliśmy w przypadku Czarnogóry – statystycznie bez znaczenia, geograficznie uzupełniała NATO układankę zamykającą Rosji szansę dostępu do Adriatyku. Na poniższych grafikach, widzimy wyżej mapkę regionu sprzed wejścia Albanii, Czarnogóry i Macedonii Północnej do NATO (2009 r.), a niżej obecną. 

Kolor żółty oznacza neutralność, granatowy przynależność do NATO i błękitny Kosowo (które ma szczególny status w polityce sojuszu).