REKLAMA

W nocy czasu polskiego, podczas konferencji prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, doszło do oddania strzałów przez Białym Domem.

Jak w swoim twicie poinformowała Secret Service („Tajne Służby” odpowiednik dawnego polskiego Biura Ochrony Rządu), 51-letni mężczyzna, podszedł do jednego z oficerów tych służb i poinformował go, że jest uzbrojony. Według ich relacji (patrz: poniższy twitt): podejrzany odwrócił się, wziął rozbieg w jego kierunku, szybkim ruchem wyjął przedmiot i klęknął do pozycji strzeleckiej. Funkcjonariusz postrzelił go w tors, a następnie podejrzany został opatrzony i odwieziony do szpitala wraz z tym agentem służb.  

„Granice Kompleksu Białego Domu nie zostały naruszone podczas incydentu i nikt ochraniany przez Secret Service nie był zagrożony”

Donald Trump prowadził w tym momencie konferencję prasową, którą przerwał funkcjonariusz Secret Service. Podszedł do Trumpa i wyprowadził go z sali. Po krótkim czasie prezydent wrócił na salę i sam poinformował media o tym, że miała miejsce strzelanina.

Michał Waliszewski