ŚNŚ – USA vs Iran: ekonomia Iranu

0
243

Autor: Michał Waliszewski

W kontekście ostatnich wydarzeń, częstym argumentem podawanym przeciw wojnie jest stwierdzenie, że Stanów Zjednoczonych nie jest stać na kolejny konflikt. Eksperci często pokazują to jako problem nie do przejścia, który eliminuje taką możliwość z racji wyścigu gospodarczego USA z Chinami. Jest to jednak pójście na skróty, w którym nie zauważa się szerszego kontekstu. 

Ocena MFW

Międzynarodowy Fundusz Walutowy oceniając gospodarkę Iranu stwierdził iż zmniejszy się ona się rok do roku o prawie 10%. Inflacja ma wynieść około 35%, a sam zakładany projekt budżetu może się zrealizować jedynie przy cenie ropy bliskiej 200 dolarów za baryłkę. Obecnie ta cena wynosi blisko 63 dolary za baryłkę, a poziomu 200 dolarów nie widziano nigdy, co mówi wiele o wiarygodności tego projektu budżetowego. W odpowiedzi na zbliżające się problemy, Iran drastycznie podniósł ceny benzyny u siebie, gdzie podwyżki mają wynieść nawet 200%. 

Ocena Irakijczyków i Irańczyków

Spowodowało to ogromne protesty, które zostały brutalnie stłumione przez władze. Śmierć miało ponieść blisko 1 500 ludzi. W tym samym czasie, w Iraku podniosły się protesty antyirańskie w których zginęło ok 500 Irakijczyków. Według badań IIACSS, USA ma poparcie 22% Irakijczyków, ale Iran jedynie 16%. Irakijczycy widzą coraz silniejszy wpływ Teheranu i to ich obwiniają o panującą w kraju korupcję i brak pracy. Powodem tego jest przejmowanie państwa przez sponsorowane przez Iran milicje, które mają coraz silniejszą pozycję. Jednocześnie wraz z problemami finansowymi w obu krajach i powyższymi danymi MFW, nie ma realnej szansy na idące za takimi wpływami inwestycje, które zazwyczaj są proponowane mniejszym krajom z którymi zacieśnia się współpracę. Ajatollahowie stawiają na brutalną siłę, tak u siebie, jak i w Iraku. Poczucie słuszności zapewnia im skuteczna obrona Assada w Syrii. Działanie tamtego dyktatora podczas wielkiej suszy stojącej za protestami ludzi, doprowadziło do wielkiej wojny i radykalizacji nastrojów społecznych. Potrzebna też była interwencja Rosji i właśnie Iranu by prezydenta Syrii obronić. Iran idąc w tym kierunku, musi liczyć na pomoc krajów trzecich. 

Rola Rosji i Chin

Rosja i Chiny z powodów geopolitycznych nie mogą zrezygnować ze wsparcia Iranu. Rosja pożyczyła Iranowi od 2 do 5 mld dolarów, aby ten mógł dopiąć obecny budżet. Chiny mają przez kolejne 25 lat zainwestować w przemysł naftowy i gazowy 400 mld dolarów, co dawałoby średnio 16 mld dolarów rocznie. Używanie formuły „inwestycja” może mieć tutaj drugie dno. Chiny i Rosja nie chcą łamać amerykańskich sankcji, by nie narazić swoich firm na konsekwencje ze strony USA. Taki pomysł „inwestycji” może być próbą ich obejścia. Irański budżet ma wynosić 40 miliardów dolarów, czyli ok 170 mld złotych. Jest tym samym mniej niż dwukrotnie niższy od polskiego (ponad 400 mld zł). Irańskie PKB na mieszkańca wynosi około 5 500 dolarów, podczas gdy polskie prawie 15 000 dolarów (dane wg Międzynarodowego Funduszu Walutowego). PKB na mieszkańca licząc siłę nabywczą, to już 32 tysiące wobec 19 tysięcy dolarów na korzyść Polski. Niezależnie od sposobu liczenia, mamy do czynienia z krajem słabym gospodarczo, który w razie konfliktu zbrojnego musiałby liczyć na pomoc z zewnątrz. To powoduje konieczność wejścia ekonomicznego do tego konfliktu Chin i Rosji i to te kraje w ten lub inny sposób w razie wojny na pełną skalę musiałyby podjąć decyzję o tym czy bardziej opłaca im się podwyższać cenę upadku Iranu, czy raczej skupić się na swoich problemach i uznać, że reżim ajatollahów upadnie i zostanie zastąpiony najpierw przez rząd stricte proamerykański, a później demokratyczny z wielkimi wpływami Zachodu. Taka sytuacja jest na rękę Amerykanom i ich sojusznikom, ponieważ nawet w razie najbardziej pesymistycznego scenariusza, wiedzą że nie tracą w wyścigu z Chinami. Co więcej, Chiny umieściły irańskie porty na swoim Pasie Pereł, czyli części nowego szlaku handlowego do Europy. Kontrola tych portów przez Zachód byłaby dla projektu ogromnym ciosem. 

Koalicja finansowa 

Iran nie jest w stanie uczestniczyć w wojnie z USA przez dłuższy okres, właśnie z racji na brak funduszy. W przeciwieństwie do Iranu, Stany Zjednoczone w takiej wojnie nie byłyby osamotnione. Budżet sojuszniczej Arabii Saudyjskiej ma wynosić w 2020 ok 200 mld dolarów. Izrael to około 120 mld. W takiej koalicji mogłyby wziąć udział także mniejsze Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie, szczególnie w walkach w Jemenie. Problemem ajatollahów jest to, że wszystkie potencjalne fronty: palestyński, libański, jemeński, syryjski, iracki i wreszcie także ten u siebie, musieliby finansować praktycznie w pojedynkę. Liban poza Hezbollahem raczej by do wojny nie wszedł, z racji wewnętrznych podziałów społecznych. Syria jest upadła, Huti nie są państwem, podobnie jak ugrupowania irackie. Wszyscy oni w jakiś sposób już zależą od Teheranu i pośrednio Moskwy. Suma PKB Izraela, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu wynosi ponad 1,6 biliona dolarów. Iranu, Syrii i Palestyny (jedyne tutaj podmioty, które można tak opisać) – 0,5 biliona dolarów. Dysproporcje są ogromne i z biegiem wojny byłyby coraz silniej widoczne. To jest główny powód, obok znanej przewagi technologicznej po stronie USA, dla którego ajatollahom zależy na innym typie konfliktu, opartego głównie na głośnych marketingowo akcjach, przynoszących straty wizerunkowe i ekonomiczne ich przeciwnikom. Demotywowanie społeczeństw wrogich państw wobec dalszej walki, jest podstawową strategią Teheranu w tym sporze. Ta różnica siły ekonomicznej wraz z trudnym terenem i wielkością Iranu to największe gwaranty pokoju. Nie muszą jednak być wystarczające.

Materace KOŁO