REKLAMA

Autor: Michał Waliszewski

Rosja i Arabia Saudyjska nie dogadały się w sprawie cen ropy. Spotkanie OPEC zakończyło się porażką. Kreml nie zgodził się na obniżenie ilości wydobycia.

Trwa wojna nerwów między krajami OPEC. Rosja i Arabia Saudyjska nie mogą dojść do porozumienia, co zaowocowało wojną cenową. Saudowie widząc sytuację na świecie i spadające ceny ropy, chcieli szybko zastopować cały trend i zmniejszyć podaż. Pierwotny spadek cen jest efektem koronawirusa, który silnie spowolnił chińską gospodarkę, teraz uderza w Europę, a jego kolejnym celem mają być USA. 

Na poniższym wykresie z tradeeconomics.com, widzimy, że poniedziałek zakończył się na 33 dolarach za baryłkę, przy jeszcze 60 dolarach na przełomie 2019 i 2020 roku, a także 45 dolarach w piątek. 

pastedGraphic.png

Wczoraj około godzin południowych widać było pierwsze odbicie, ale dzień zakończono (w Polsce) na cenach zbliżonych do najgorszego momentu. Dziś widzimy kolejną gonitwę za zeszłotygodniowymi cenami i wejście na poziom 36-37 dolarów za baryłkę. 

Co z cenami w Polsce? 

Polakom ten spór może dać chwilę wytchnienia od galopującej inflacji (ta na żywność może dojść nawet do poziomu 7% w tym roku), o ile Rosja i Arabia Saudyjska nie znajdą rozwiązania bardzo szybko. Ceny muszą utrzymać się na tym poziomie dłuższy czas, by miało to odzwierciedlenie na naszych stacjach benzynowych. Nie należy się tego też spodziewać w najbliższych dniach. 

Cele bin Salmana i Putina

Arabii zależy, aby utrzymać ceny poniżej 40 $/b z uwagi na ogłoszenia płynące z Kremla we wrześniu, gdzie chwalono się iż obecnie Rosja jest w stanie utrzymać budżet nawet przy cenie 41 $/b. Putin jest w podwójnie trudnej sytuacji, ponieważ walczy z Białorusią i państwami europejskimi o lepsze kontrakty w bardzo niesprzyjających okolicznościach nie tylko epidemiologicznych, ale także politycznych. Łukaszenka w ostatnich tygodniach wykonał wiele gestów wskazujących gotowość do współpracy z Zachodem. Najbardziej drastycznym były ćwiczenia wojskowe z Wielką Brytanią, przyjmując na Białorusi samolot transportowy Airbus A400M. Przypomnijmy, że jeszcze pod koniec zeszłego roku, Putin i Łukaszenka spotykali się w celu zacieśnienia więzów państwa związkowego Białorusi i Rosji (popularnie określanego w Polsce „ZBiR” od Związku Białorusi i Rosji, choć oficjalnie to Rosja jest wymieniana jako pierwsza). Te spotkania zakończyły się fiaskiem, a Putin postanowił zacząć szantażować Łukaszenkę przerwaniem dostaw gazu i ropy. Białoruś odpowiedziała na to spotkaniem z amerykańskim sekretarzem stanu, Mikiem Pompeo. Ta gra nerwów ma ogromne znaczenie dla Putina, który przeprowadza zmiany konstytucyjne i musi zachować twarz przed obywatelami, pokazując siłę. 

Wydaje się, że Putin po raz kolejny przeszarżował i otworzył zbyt wiele frontów. Spór z jednym z najbardziej wiernych sojuszników, konflikt gospodarczy z Arabią Saudyjską i balansowanie na krawędzi ograniczonej wojny z Turcją w Syrii i Libii jedynie prowokuje kolejne kraje to silniejszej reakcji wobec jego polityki.