Świat nie śpi – Międzynarodowa polityka PiS

W najbliższą niedzielę Polacy udadzą się do urn. Wiele czasu politycy i dziennikarze poświęcają temu kto, kogo i jak obraził, czy kto czyje słowa przekręcił. Przy tym rzadko dyskutuje się o sprawach naprawdę ważnych. ŚNŚ zajmuje się polityką międzynarodową, więc czas na podsumowanie polityki rządu w ostatnich czterech latach w jej trzech najważniejszych typach relacji. Tym razem w trochę innej formule.

Grupa Wyszehradzka

Pierwszym typem, jest polityka regionalna. Z uwagi na jej rolę w pozostałych dwóch głównych typach, można ją ocenić jako „aspekt polityczny” lub „wewnętrzny”. Jej obrazem jest tzw. V4 (od Visegrad Four), która miała być podstawą polityki PiS w Unii Europejskiej. Wewnętrznym frontem, który będzie najpierw omawiał strategię między sobą i dopiero później działał wspólnie raz w interesie jednego państwa, raz innego by zrównoważyć najsilniejsze kraje UE. 

Poniższe, są sukcesami lub porażkami z punktu widzenia rządu (vide kwestia Timmermansa, która dla nichbyła sukcesem), gdzie rząd daną sprawę „wygrał” lub „przegrał” w ramach swojej polityki. 

(Najgłośniejsze)Sukcesy:

-bycie pierwszym odbiorcą amerykańskiego gazu

-powolna ewolucja projektu Via Carpatii (autostrady północ-południe) mającej łączyć kraje wschodnie UE od Litwy po Grecję

-obalenie kandydatury Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej

-wybranie Niemki na przewodniczącą KE 

-wspólne stanowisko wobec przyjęcia uchodźców

(Najgł.)Porażki:

-brak wspólnego stanowiska wobec Rosji

-brak wspólnego stanowiska wobec Niemiec

-brak wspólnego stanowiska wobec Ukrainy

-brak wspólnego stanowiska wobec USA 

-głosowanie na szefa Rady Europejskiej, czyli tzw. „27:1”

-rozegranie V4 przez Macrona, w sprawie pracowników delegowanych. 

-rozbieżne postulaty w sprawie budżetu Unii Europejskiej

-brak wprowadzenia Austrii do V4, poprzez włączenie swoich postulatów do jej celów

Subiektywna ocena strategii: 5/6

Subiektywna ocena jej wykonania: 3/6

Sam pomysł był naprawdę korzystny, gdyż w przypadku wspólnego stanowiska co do choćby jednego mocarstwa, można by na nim oprzeć cała politykę regionu. Rozbudową V4 miało być tzw. „Trójmorze” lub w innych wersjach „Międzymorze”, opierające się na transporcie i handlu między Morzem Bałtyckim, Czarnym i potencjalnie Śródziemnym (jako szerszego akwenu, Adriatyckim jako węższego). Grupa V4 bez choćby Austrii jest jednak za mała i ludnościowo, i gospodarczo by realnie móc samej cokolwiek zdziałać. W zamyśle PiS, V4 miałaby się opierać na USA. Nijak to nie przełożyło się na ich partnerów z grupy. Powodów jest mnóstwo, ale pamiętać trzeba, że te powody były PiS znane. Takie oparcie nie jest możliwe na dłuższą metę, ponieważ Czesi nie odejdą od proniemieckiej polityki. Podobnie można sądzić co do Słowaków. Węgrzy chcą być pośrednikiem między Niemcami, a Rosją, co powoduje że w żadnym z tych przypadków nie ma miejsca dla USA jako głównego gracza. USA mogą się o to starać, ale do tego potrzebne byłyby ogromne inwestycje. Inwestycje na poziomie dopłat z UE i tych czynionych przez niemieckie firmy (głównie motoryzacyjne). Część założeń, jak przede wszystkim transport gazu jest zdecydowanie udanym projektem, który może mieć długofalowe pozytywne efekty. Grupa nie ma przyszłości by sama w sobie stać się liczącym graczem w geopolityce bez silnego protektora lub wejścia do niej nowych państw, które zgodzą się na znaczne zacieśnienie wewnętrznej współpracy. Czyli de facto tego, czym jest sama Unia. Takie zacieśnienie bez inwestycji największych krajów takiej potencjalnej grupy (Polska i Austria) nie jest dziś możliwe, a nie jest nawet postulowane przez te kraje. 

Unia Europejska

Drugim typem jest pole gospodarcze. UE jest kluczowa z tego punktu widzenia naszego państwa. Polski eksport do krajów UE stanowi około 80% całego polskiego eksportu. Dla porównania: do USA to niecałe 3%. To Unia daje nam możliwość bycia zauważonym na świecie, bo wielkie gospodarki chcą mieć wstęp na unijny rynek. Dlatego Kanada, Japonia, czy wspólnie część krajów Ameryki Południowej jak Brazylia, czy Argentyna rozmawiają z Unią jako całością. Dla nas jest to korzystne, gdyż czym więksi jako UE jesteśmy, tym trudniejsze warunki możemy postawić naszym partnerom. Gospodarka UE to około 18,7 biliona dolarów. Polski – 0,6 biliona $ wg Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co pokazuje różnice w potencjale obu podmiotów. 

Sukcesy:

-walka o zablokowanie Nord Stream 2

-utrzymanie sankcji wobec Rosji

-zmiana polityki uchodźczej przez UE

-brak istnienia jednoznacznego budżetu Strefy Euro (potencjalny nie będzie początkowo zakładanym przez Macrona)

Porażki:

-nowa polityka uchodźcza UE

-spór o praworządność

-spór o wycinkę Puszczy Białowieskiej

-budżet UE

-nowe regulacje i trendy ich wprowadzania wbrew polskiemu stanowisku (pracownicy delegowani, ekologiczna energia, nowe porozumienia militarne, etc.)

-koalicja tworząca większość w Parlamencie Europejskim

-stanowisko wobec USA

-stanowisko wobec Iranu

-rozdźwięk między polskim, a europejskim podejściem do Turcji (popieranie Erdogana i jego polityki przez Polskę, a potępiane przez zdecydowaną większość Unii)

-droga Unii na osi: „Europy Ojczyzn” <-> głębsza integracja europejska

-wejście kolejnych krajów do Strefy Euro lub zgłoszenie takiej chęci

-początkowe oparcie polityki w Unii na Wielkiej Brytanii

Ocena strategii: 0/6

Ocena jej wykonania: 1/6

Polityka PiS w Unii Europejskiej to niekończąca się seria porażek i policzków dyplomatycznych ze strony kolejnych krajów, instytucji, głosowań i wszystkiego czym sama Unia się zajmuje. PiS podjął najpierw decyzję o sojuszu z Wielką Brytanią, który mógłby być sensowny, gdyby nie było zagrożenia Brexitem. Jeden punkt przyznaję za szybką woltę i działanie na rzecz wzmocnienia V4. Wewnętrzne uwarunkowania tej grupy opisałem wyżej, przy czym sensowność działalności w samej Unii rozbijała się o czynnik dla grupy zewnętrzny. Tym czynnikiem było pójście PiS na otwartą wojnę z Komisją Europejską, Niemcami, Holandią, Szwecją, czy całymi grupami partii jak wszyscy od centroprawicy przez lewicę po skrajną lewicę. Co więcej, porażką zakończyło się wzmacnianie własnej frakcji (ECR), która nie mogła realnie współpracować nawet ze skrajną prawicą, z racji kompletnie różnego podejścia do USA (a tym samym Chin i Iranu) i Rosji obu grup. Kolejny budżet unijny będzie skupiał się na rekompensacie dla krajów przyjmujących uchodźców, a także odnawialnych źródłach energii. PiS nie zbudował żadnej koalicji w tej sprawie. Jego ostatnim sukcesem było porzucenie mechanizmu relokacji, których z ich punktu widzenia był silnie niekorzystny. Tutaj zwycięstwa na tej niwie się skończyły, ponieważ Unia zastapi to dopłatami dla krajów przyjmujących tych uchodźców. Prawo i Sprawiedliwość nie ma też kontaktów w Parlamencie Europejskim, który przy każdej nadarzającej się okazji rewanżuje się za głośne obrażanie polityki PE, Komisji, Rady i jeszcze głośniejszą walkę przeciw Timmermansowi, który był przede wszystkim kandydatem Parlamentu właśnie. 

To co zostanie dodane do budżetu dotyczącego relokacji uchodźców, będzie odebrane przede wszystkim polityce spójności i rolnictwu, czyli „przypadkowo” tym działom z których Polska otrzymuje najwięcej funduszy. PiS zbliżył się do USA, ale nie zdołał realnie przekonać do tego nikogo, poza Rumunią. 

USA tracą w Europie, szczególnie z uwagi na Brexit i zachowanie prezydenta Trumpa. Widać to też w sprawie ataku Turcji na Kurdystan (materiał w tej sprawie po ciszy wyborczej), gdzie większość krajów UE, a co ciekawe także Ligi Arabskiej, wezwała Turcję do zaprzestania swojej operacji zbrojnej. Polskie stanowisko wyrażało głęboko idące zrozumienie dla Erdogana, a sama reakcja bardziej rozkładała akcenty na porozumienie jakby interwencja była w dużej części winą Kurdów. To niezrozumienie między partnerami unijnymi, a rządem jest głębokie, a nie tylko powierzchowne. Rząd Morawieckiego prezentuje tutaj znacznie wyższą klasę dyplomatyczną niż jego poprzedniczki, tyle że kwestia stylu tutaj wszystkiego nie załatwi. Wizja geopolityki wg PiS całkowicie rozmija się z wizją Macrona, Merkel, czy Sancheza, a teraz także nowego rządu Conte. 

USA

Stany Zjednoczone są nadal zdecydowanie najpotężniejszym państwem na świecie. Prowadziły dwie diametralnie różne polityki wobec Polski za rządów Obamy i obecnie Trumpa. Wskazuje to też, że w razie zwycięstwa Demokratów w wyścigu o fotel prezydencki ta może ponownie się zmienić. W poprzednich wyborach, Clinton straciła zwycięstwo w ostatnim momencie, kiedy wszystkie jej sondaże drastycznie spadły po – jak się okazało – nieprawdziwych informacjach na jej temat wyrażonych przed szefa FBI na kilka dni przed wyborami. Taka zmiana może nadejść w każdych wyborach, także w nadciągających. W tym momencie, Trump w sondażach przegrywa i to coraz bardziej zdecydowanie. Nie służą mu ani sprawa ukraińska, ani atak Turcji na Kurdów, ani ciągła wymiana urzędników (de facto ministrów i wiceministrów) w swojej administracji. USA jest kluczowe dla Polski w dwóch kwestiach: militarnej i energetycznej. 

Sukcesy:

-zwiększenie obecności amerykańskich wojsk w Polsce

-kupno amerykańskiego gazu i zaistnienie jako dalszy dystrybutor tego gazu w Europie

-zbliżenie administracji Trumpa do obozu PiS

-zainteresowanie polityków amerykańskich koncepcją Trójmorza

-poparcie USA w sprawie Nord Streamu 2

-poparcie USA w sprawie sankcji na Rosję

-do pewnego momentu, poparcie dla Ukrainy

-od pewnego momentu, próba zbliżenia Białorusi do Zachodu

Porażki:

-kupno broni, która nie jest kompatybilna z polskimi celami militarnymi

-cena broni, która wg kolejnych ekspertów lub porównań do innych krajów jest droższa niż ta oferwoana innym państwom

-brak kontrpropozycji dla Polski wobec polityki niemieckiej i chińskiej w regionie

-uznanie przez Polskę, nowej strategii baz amerykańskich, opartych nie na wspólnocie interesów (czyli zarobku na inwestycjach), a bezpośrednim płaceniu za wszelkie związane z nią koszta (plus przepłacanie za broń)

-brak wsparcia USA dla polityki rządu wobec Izraela

-konferencja w Warszawie dotycząca Iranu

-sposób ogłoszenia konferencji przez Pompeo

-zmiany w polityce z Ukrainą

Ocena strategii: 4,5/6

Ocena jej wykonania: 3/6

Ostatnie 4 lata wzmacniają nasz sojusz z najpotężniejszym państwem świata, tworzą nowe relacje energetyczne i militarne. USA ma jedną z najlepszych kart historycznych jeśli chodzi o dotrzymywanie sojuszy. Każdy kraj, ma na swoim koncie wolty w krytycznych momentach, jednak USA już po 1945 roku, były państwem który mimo problemów szedł na pomoc wzywany przez Koreę, Wietnam, Kuwejt (i Saudów), dostarczał broń Izraelowi, wspomagał Filipiny, a także wspierał Francję w konfliktach do których sama była wzywana przez Somalię, Nigerię, czy w pewnym sensie ONZ (Libia). Problemem w tych relacjach jest jednak sposób ich zacieśniania. PiS jest gotowy za to połączenie oddać praktycznie wszystko o co zostanie „poproszony”. Sposób zwołania konferencji teoretycznie ds. Bliskiego Wschodu, a w praktyce Iranu był nieakceptowalny. Administracja Trumpa oznajmiła światu jej zwołanie i do dziś nie można być przekonanym, czy wszystkie główne ośrodki władzy w Polsce (od prezydenta, przez premiera, po prezesa rządzącej partii) o tych planach w ogóle wiedziały przed ich publicznym ogłoszeniem. Sam jej przebieg i brak najważniejszych polityków europejskich, to silne osłabienie polskiej pozycji w Europie (nie tylko w UE). Ponad to wszystko, politycy Izraela i USA wyrażali się w bardzo niepochlebny sposób o Polsce na tle historycznym, gdy byli tutaj jedynie gośćmi. Polityka w sprawie Ukrainy i ze strony Polski, i USA nie była jednoznaczna, a przejście Ukrainy na stronę Zachodu było przecież kluczowe w całej geopolityce światowej w kontekście pozycji Rosji. Innym minusem jest brak prawdziwych inwestycji w regionie, co wspominałem przy polityce regionalnej. Same założenia roli Stanów Zjednoczonych w polskiej geopolityce były jednak słuszne. Wiele ważnych kwestii zostało załatwionych (nie liczę wiz, ponieważ nie jest to efekt polityki, a spełnienia wymogów przez samych Polaków). 

Spośród powyższych widać bardzo ciekawe założenia PiS tego co jest Polski najbliżej (V4) i najdalej (geopolityka światowa/USA), tego co związane z bezpieczeństwem i energetyką, tego jak widzą pozycję kraju na globalnej szachownicy w dobie nasilającego się konfliktu Zachód-Chiny. Realizację w tych aspektach można ocenić minimalnie na plus, gdzie przyszłość powie jak silne te związki są. Jeśli Demokraci wygrają, to prawie na pewno to „minimalnie” przejdzie w stronę ujemną, chyba że PiS zmieni swoją politykę wewnętrzną. To jednak nie są łamy, by tą politykę tutaj oceniać. Znacznie gorzej prezentuje się dyplomacja unijna. Ciężko wyobrazić sobie gorszą niż tą pierwszego rządu. Pewne symptomy poprawy nastąpiły za drugiego rządu po zmianie premiera i szefa MSZ. Poprawa ta jest obecnie nikła i daje marne nadzieje na przyszłość. Paradoksalnie to zmiana władzy w USA, która zbliżyła by Waszyngton i Brukselę, może posłużyć Polsce za powód do zmiany także swojego stanowiska, jeśli PiS utrzyma do tej pory władzę w kraju. 

Salon materacy Włocławek