REKLAMA

Autor: Michał Waliszewski

W ostatnich dniach doszło do wielu rozmów turecko-rosyjskich. Wbrew naszym pierwszym informacjom, strącone samoloty należały do Syrii. Od momentu rozpoczęcia operacji „Tarcza Wiosny” jak ją określili Turcy, prezydent Erdogan zaczął podkreślać, że celem są wojska Baszira al Assada. Rosjanie początkowo pozwalali Turkom atakować syryjskie cele, co można interpretować jako pozwolenie Erdoganowi na zachowanie twarzy po śmierci tureckich żołnierzy. 

Zachowanie twarzy

W zeszłym roku podobną sytuację mogliśmy obserwować w Kaszmirze. Pakistańscy rebelianci uderzyli na Indie, które obwiniły za atak sam Pakistan. Przeprowadzając naloty, zaczęli podawać ich wyniki swoim mediom jako wielkie zwycięstwo. Pakistan nie przyznał się do strat wskazywanych przez Indie i wskazał na te które poniosło Delhi w postaci strąconych samolotów. Wzajemne oskarżanie się o kłamstwa dotyczące strat i odpowiedzialności za ataki, pozwala pokazywać siłę przed własnym społeczeństwem. Zachowanie twarzy jest dziś jedną z najważniejszych kwestii tak w ostrych konfliktach, jak i negocjacjach biznesowych. Trump, Macron, Putin, Komisja Europejska, Erdogan, czy Netanyahu. Wszyscy oni wiedzą że ich sojusznicy i partnerzy po zakończonych rozmowach muszą mieć możliwość na taką interpretację faktów, by była ona dla nich korzystna politycznie. Tu pojawia się problem z osobowościami takimi jak Putin i Trump, którzy ze względu na własne charaktery często chcą pokazać swoją wyższość, co nie pozwala słabszemu partnerowi/rywalowi na uznanie wyniku danych negocjacji. Doskonale rozumie to natomiast UE, która często jest określana jako miękka organizacja bez siły, woli i znaczenia. Dzieje się tak dlatego, że Unia zwyciężając jakąś sprawę, która mogłaby by być odebrana jako czyjaś porażka, absolutnie nie pozwala sobie na gesty tryumfalizmu. Ta opinia o nich stoi w sprzeczności z realnymi zdolnościami Wspólnoty, co widać w przypadku relacji UE-Rosja, wściekłości Trumpa na Unię, czy Brexicie. W każdej z nich, to UE wychodziła zwycięsko, wbrew np. opinii ogromu internautów, którzy myślą że to Putin jest górą w ostatnich latach (o jego problemach, w kolejnym materiale). 

Rosyjskie szpilki

Putin postawił Erdoganowi bardzo twarde warunki, na które ten przystał. W internecie furorę w pewnych gremiach zrobił filmik z czekaniem Erdogana na przyjęcie przez Putina, czy obecność posągu Katarzyny Wielkiej na sali na której przyjęto delegację turecką (caryca pokonała Osmanów w jednej z wojen pomiędzy Rosją, a ich imperium). Za fotelami na których siedzieli Putin i Erdogan, stał też zegar z rzeźbą odnoszącą się do innego zwycięstwa Rosji nad Osmanami. 

Te drobne ukłucia są niczym przy samym porozumieniu. Wymusza ono wycofanie się rebeliantów z autostrady M4 w Syrii, gdzie Assad w ogóle nie doszedł. Walki toczyły się o autostradę M5, na której teraz mają się odbywać patrole turecko-rosyjskie, podobnie jak na M4. Assad zachowa cały teren zdobyty od grudnia, wliczając w to Saraqib, które przechodziło z rąk do rąk na przełomie lutego i marca. 

Trwałość pokoju

Takie warunki zostały uznane za potwarz przez HTS, główną siłę opozycyjną (i fanatycznie religijną) na terenie Idlibu obok protureckiego SNA. Zwycięstwo Putina jest zdecydowanie bardziej PRowe, niż realne. Teoretycznie: wygrał. Assad dostał ziemię, Erdogan zgodził się na jego warunki, HTS i Turcja są poróżnione w stosunku do sytuacji, a on pokazał swoją siłę. Brak zgody HTS będzie największym problemem tego porozumienia. Bez ich uznania obecych warunków, można się spodziewać całej palety nowych scenariuszy. Od zerwania pokoju, przez atak Turcji i podporządkowanych im rebeliantów z SNA na HTS, wycofania się Rosji i Turcji ze sporu syryjskiego, po ograniczoną wojnę wszystkich zwaśnionych stron. Ten pokój ma małe szanse na utrzymanie, a nastał z racji obaw głównych sił, że mogłoby dojść do bezpośredniego starcia między nimi samymi i ich oficjalnymi armiami. Problem ten był widoczny w Saraqib, gdzie wstępnie Rosja wysłała żandarmów mających pilnować miasta, sądząc że Ankara zakaże rebeliantom ataków na nie w obawie przed trafieniem Rosjan. Tak się nie stało i ataki – choć nie bezpośrednio tureckie – dalej miały miejsce. To zwycięstwo pozostaje jedynie marketingowe, z racji wszystich negatywnych efektów, które odczuwa Rosja przez wybuch tego sporu z Turcją. 

(O tych będziemy mówić szerzej w jutrzejszym materiale)

Od blisko tygodnia walki ustały. Turcja przegrupowuje siły w Syrii, podobnie HTS i Assad do którego przylatują transporty broni z Rosji mające zastąpić utracony w tureckich nalotach sprzęt. Sytuacja bardziej przypomina ciszę przed burzą, niż przetrwanie najgorszych jej uderzeń i remont uszkodzonego dachu. Następnym razem uderzenie może paść na samo miasto (a nie prowincję) Idlib, co pozostając w terminologii budowlanej, równać się będzie podpaleniu domu z którego masowo będąc uciekać mieszkańcy. Tyle, że w tym domu jest ponad sto tysięcy mieszkańców, a w jego „okolicach” kolejne setki tysięcy. ONZ w zeszłym roku uznał, że przejęcie zbrojne Idlibu przez Assada, może oznaczać dla Europy marsz dwóch milionów ludzi w jej kierunku.