Kilka miesięcy temu miały miejsce wybory do Parlamentu Europejskiego. Pokazały nam one, kto będzie rozdawał karty w Brukseli. Dały nam także pewien pogląd na to jak kształtują się nastroje polityczne w poszczególnych krajach. W innej instytucji UE, Radzie Europejskiej zasiadają prezydenci, premierzy i kanclerze europejskich państw. Ci, mają tym samym wpływ na życie nas wszystkich i zmiany w poparciu dla nich tak ich społeczeństw, jak i miejscowych parlamentarzystów wpływają także na nas. Część tych zmian było przedstawionych w materiale podsumowującym wybory do PE. Europejska scena polityczna podlega jednak ciągłym przemianom i czas przyjrzeć się kolejnym przetasowaniom.

Niemieckie wybory samorządowe

W ostatnią niedzielę, odbyły się wybory samorządowe w Saksonii i Brandenburgii. Niemcy obserwowały je z zapartym tchem, gdyż o zwycięstwo w obu walczyła skrajnie prawicowa AfD. Jej zwycięstwo, nie dałoby jej możliwości rządzenia, gdyż inne ugrupowania wykluczyły możliwość stworzenia z nią koalicji, ale byłby to pokaz siły tej formacji. W sondażach ogólnokrajowych jej poparcie jest bliskie 15%, walcząc o trzecie miejsce z socjaldemokratyczną SPD (ok 14%). W tych wschodnich landach, na stosunkowo niskie poparcie może liczyć druga najpopularniejsza partia, czyli Zieloni. Lewicowa formacja może liczyć obecnie na 23-24% poparcie. Na pierwszym miejscu wciąż utrzymuje się koalicja CDU-CSU z ok 27% poparciem. Odyzskała ona dość stabilne pierwsze miejsce w sierpniu, gdyż wcześniej kilkukrotnie byli na nim Zieloni. CDU pomogła kampania w obu omawianych dziś landach. Zieloni zeszli na plan dalszy w dobie wyścigów SPD z AfD w Brandenburgii i CDU z AfD w Saksonii. Oba te wyścigi skrajna prawica przegrała i tym samym w centrali partii muszą mieć mieszane uczucia. Zdołali silnie zwiększyć liczbę posiadanych mandatów (poparcie dla nich wzrosło od ostatnich wyborów w tych landach o średnio 15%) jako jedyni z dużych partii obok Zielonych, jednak nie odnieśli zwycięstwa. Co jednak ważniejsze, w skali kraju ich notowania w ostatnich miesiącach drgnęły o zaledwie 1-2% w górę, podczas gdy to w tej kampanii nazwa ich partii była przywoływana nie tylko w lokalnych, ale też krajowych i światowych mediach. W zeszłym roku mieli nawet 17% poparcie, jednak kampania europejska i samorządowa w Bremie, a także mniejszych miastach spowodowała wybicie się Zielonych na główną siłę opozycyjną w Niemczech. Ta zmiana perspektywy jest bardzo negatywna dla skrajnej prawicy, ponieważ nie może dłużej pokazywać siebie jako jedynej szansy na zmianę dla osób niepopierających rządów Angeli Merkel. Wbrew pozorom, część wyborców nie musi kierować się bezpośrednimi poglądami na propozycje Zielonych i AfD, a właśnie samą chęcią oddania głosu na najsilniejszą opozycję. Kolejne wybory samorządowe w Niemczech odbędą się w Turyngii, gdzie walkę o zwycięstwo mają według sondaży stoczyć CDU i skrajnie lewicowa Die Linke.

Nowy rząd we Włoszech

Przewodniczący Legi, Matteo Salvini, do niedawna wicepremier i szef ministerstwa spraw wewnętrznych widząc skokowo wzrastające poparcie w sondażach uznał w to lato iż czas na zadanie szacha koalicjantowi z Ruchu 5 Gwiazd. Wg swojego planu, miał doprowadzić do upadku rządu, nowych wyborów i zrealizowania ówcześnie 38% poparcia Włochów by móc rządzić samodzielnie lub z centroprawicową partią byłego premiera Silvio Berlusconiego Forza Italia albo jeszcze skrajniejszym od Legi, ugrupowaniem Bracia Włosi. Jednak drugi wicepremier Luigi Di Maio, wraz z przewodniczącym lewicowej Partii Demokratycznej, byłym premierem Paolo Gentilionim postanowili przeciwdziałać planom Salviniego. Przewodniczący Legi nie docenił oporu, który budzi poprzez cytowanie Mussoliniego i mrugnięcia okiem do historii faszystowskich Włoch. Jego uwielbienie wobec prezydenta Rosji, wybuch afery dotyczącej finansowania jego partii przez Rosję i ogólne sprzyjanie metodom autorytarnym wymusiły na centrolewicy i populistycznej alternatywnej lewicy nawiązanie niełatwych rozmów koalicyjnych. Te były zdecydowanie problematyczne, gdyż Ruch 5 Gwiazd szedł do wyborów z populistycznymi hasłami, opierając kampanię na ataku wobec dawnych rządów tak centroprawicowych, jak i centrolewicowych. Na stanowisku premiera pozostał bezpartyjny Giuseppe Conte i jak informują media, wystawił na stanowisko komisarza w Komisji Europejskiej wyżej wymienianego Paolo Gentilioniego. Utrata posady i władzy, a także brak możliwości desygnowania do KE przeciwnika Unii, to nie jedyne straty po stronie Salviniego. Włoskie społeczeństwo bardzo źle zareagowało na jego woltę i w kilka tygodni stracił zależnie od sondażu od 5 do 7% poparcia. Odbił się natomiast zwycięzca ostatnich wyborów Ruch 5 Gwiazd. Przed upadkiem pierwszego rządu Contego, ich poparcie oscylowało około 17%. Teraz waha się między 20, a 22% czym zaczyna deptać po piętach nowemu koalicjantowi z lewicy, który cieszy się poparciem 22-24%. Za podium jest Forza Italia i Bracia Włosi mające po 6-8% poparcia. Mniejsze partie lewicowe i liberalne mają poniżej 3%, lecz potencjalnie mogą startować w kolejnych wyborach wraz z PD. Łączna suma poparcia dla nich wynosi od 5 do 8%. Przy tych wszystkich roszadach, pamiętać należy, że w XXI wieku zaprzysiężony teraz został już jedenasty rząd i dziewiąty premier, gdzie rekordzistą jest Silvio Berlusconi, który stanął na czele trzech rządów. Jednak ta zmiana jest o tyle ważna, że nawet przy kolejnym upadku rządu, skrajna prawica nie będzie już miała sposobności na powołanie swojego komisarza w KE przez następne 5 lat. Tym samym, przy obecnym pozostaniu Fideszu w EPP, jedynym przedstawicielem rządów spoza koalicji chadeków, socjaldemokratów i liberałów, będzie w niej komisarz z Polski namaszczony przez PiS (ECR).

Salon materacy Włocławek