Kolejne miesiące nie przynoszą rozstrzygnięcia w konflikcie libijskim. Wspierane przez Włochów i uznawane przez ONZ GNA, wciąż nie poddaje się wojskom generała Haftara.  Dowódca LNA jeszcze niedawno zapewniał o szybkim zdobyciu Trypolisu. Wyniki letnich potyczek stawiają pod znakiem zapytania nie tylko czas, ale i samo zwycięstwo rebeliantów.   

Pustynie Haftara

LNA (Libijska Armia Narodowa) to buntownicy wobec uznawanego przez ONZ rządu w Trypolisie. Siedzibą władz kontrolowanego przez nich terenu jest Tobruk, choć największym miastem w posiadaniu sił Haftara jest drugie co do wielkości Bengazi. Strony worldatlas.com i geonames.org nie uwzględniają Tobruku w pierwszej dziesiątce najliczniejszych miast. Według ich danych największy Trypolis ma 1,15 mln ludzi, a Bengazi 650 tysięcy mieszkańców. Populacja całej Libii oceniana jest przez worldatlas.com na 6,2 mln ludzi (podobne szacunki podają też inne źródła). Spośród dziesięciu największych miast tylko trzy są w rękach LNA, w tym tylko Bengazi w pierwszej piątce. Patrząc na dostępne mapy podziału terenu, widać zdecydowaną przewagę buntowników. Są one w większości pustyniami i wielkość miast, daje kontrolę na większą liczbą ludności siłom rządu GNA (Government National Anthem – Rząd Porozumienia Narodowego).

Humanitarna wojna

Gdy w kwietniu libijski generał Khalifa Haftar ogłosił rozpoczęcie kampanii w celu podbicia Trypolisu, aktualne wydarzenia sugerowały potencjał na szybkie zwycięstwo LNA. Przywódca buntowników był jednoznaczny w swoich wypowiedziach, które pokazywały poczucie silnej przewagi militarnej. Ta przewaga miała pozwolić na zachowanie najwyższych standardów humanitarnych jak ograniczenie liczby bombardowań na obiekty cywilne, czy brak uciekania się do szczególnego okrucieństwa wobec żołnierzy przeciwnika. Haftar miał w tym dwa cele. Głównym był brak antagonizowania miejscowej ludności wobec siebie. Drugą kwestią było utrzymanie wstrzemięźliwości we wzajemnych relacjach z państwami Zachodu. Zachód starał się nie wygłaszać ostrych tez przeciw temu buntowi. W języku dyplomacji oznaczało to przyjęcie do wiadomości komunikatu Haftara o ataku i pogodzenie się z sytuacją. Z drugiej strony, Saudowie i przedstawiciele Zjednoczonych Emiratów Arabskich w jasny sposób popierali działania generała. Lider LNA jest też uznawany za człowieka Rosji w Libii. W ten sposób najważniejsi gracze byli po jego stronie lub uznawali go za faworyta i oficjalnie pozostawali neutralni. Haftar nie przewidział jednak, za jak priorytetową sprawę potraktują Libię, Turcja i Katar. Te dwa ostatnie kraje bardzo zbliżyły się do siebie podczas wybuchu wojny w Syrii, co bierze się także ze sporu Kataru z Arabią Saudyjską.

Barometr Gharyan

Pierwsze ataki przynosiły LNA wielkie zdobycze terytorialne. Odbita została Sabha i większość południowych terenów GNA. Wraz za nimi, w ślad poszło miasto Gharyan. Od tej pory wojska Haftara powoli zdobywały tereny coraz bliżej samego Trypolisu. Ciężkie walki toczyły się o Międzynarodowe Lotnisko Trypolisu w pobliżu miasteczka Qasr bin Ghashir. Buntownicy kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. Kolejne tygodnie przyniosły spowolnienie ofensywy, a odkryte przez LNA dostawy broni z Turcji wzbudziły nerwowość sił rebeliantów. Ich oświadczenia zaczęły być coraz bardziej emocjonalne. Do przełomu doszło pod koniec czerwca, gdy GNA odbiło Gharyan. Od tego momentu Haftar wzmocnił bombardowania Trypolisu, a do uszu mieszkańców Europy doszły wieści na temat bomb które spadły na obozy uchodźców w tym mieście. GNA i LNA przerzucały się odpowiedzialnością za ofiary wśród cywili. O ile największe media skupiły się na samym tym fakcie, o tyle pominęły jego aspekt militarny: LNA przestało wierzyć w pewne zwycięstwo. Zwrócenie się ku bardziej brutalnej taktyce pokazało spadek morale. Jednocześnie Haftar nakazał atakować obywateli i firmy tureckie, które uznał za kolaboranckie. Wojna ponownie znalazła się w fazie stagnacji, bez zdecydowanych sukcesów po którejkolwiek ze stron. Obecnie LNA zdołała przerwać połączenie ze środkową Libią, północnej części kontrolowanej przez GNA, która kończy się na terenach najbliższych Gharyan. Rząd Trypolisu odpowiedział ruchami w kierunku wschodnim od tego odbitego miasta.

Kluczowym dla całej sytuacji są stosunki państw wspierających obie strony konfliktu. Rosja słabnie ekonomicznie, podobnie jak Turcja. Kraje arabskie, poza Katarem, mogą za chwilę być wmieszane w konflikt z Iranem. Wczorajszy atak na rafinerie w Arabii Saudyjskiej przez Houtich (czyli de facto przez Iran) jest kolejnym krokiem zbliżającym do wojny w Zatoce Perskiej. Libijski rząd przez większość obecnej kadencji parlamentu włoskiego, mógł liczyć na wsparcie miejscowego rządu. Ten się zmienił i nie jest pewne, czy obecny utrzyma dawny kurs. Lewica w poprzedniej kadencji wspierała Trypolis. Utrzymanie kursu Włoch, przy jednoczesnym użyciu Libii przez Erdogana jako jednej z kart przetargowych w negocjacjach z Unią, dałoby GNA szansę na przeczekanie Haftara. Jeśli Władimir Władimirowicz jeszcze tego nie zrobił z uwagi na finanse państwa, to takie rozwiązanie sprawy libijskiej najprawdopodobniej ostatecznie przekreśli jego plany umieszczenia tam Iskanderów i systemów S-400. Tym samym jego kolejny pionek na szachownicy między nim a Zachodem może się przewrócić.

Salon materacy Włocławek