REKLAMA

Autor: Kacper Gładkowski

Ze względu na swój wygląd i beatelsowską fascynację nazywano go polskim Lennonem. Jego płyty rozeszły się już w nakładzie kilkusettysięcznym. O kim mowa? 23 czerwca 2000 r., życie Bogdana Łyszkiewicza – lidera zespołu „Chłopców z Placu Broni” przerwał wypadek samochodowy pod Płońskiem.

– W czasie ostatniej sesji nagraniowej Łyszkiewicz mówił w studiu do młodszych kolegów: „Jestem ostatnim rockandrollowcem w tym kraju”. Miał szybki sportowy wóz – pamiątkę po pobycie w Stanach Zjednoczonych. Samochód był silnie poobijany, bo Łyszkiewicz, choć lubił szybką jazdę, nie był najlepszym kierowcą. W środowisku mówiło się, że zginął jak James Dean – czytamy w recenzji książki biograficznej Marcina Sitki, z której można dowiedzieć się m.in. skąd wzięli się Chłopcy z Placu Broni.

Wypadek wydarzył się 20 lat temu, 23 czerwca 2000 roku w miejscowości Rybitwy koło Płońska. Lider „Chłopców z Placu Broni” został przewieziony do płońskiego szpitala, gdzie niestety zmarł. Największymi przebojami artysty były : O Ela”, „Kocham cię”, czy hymn „Kocham Wolność”, który zaistniał w pamięci i sercach, pokolenia artysty, a także sercach następnych pokoleń, przeszły do historii polskiego rocka – jako jeden ze zbuntowanych symboli lat 90-tych. Bogdan Łyszkiewicz, gdyby żył skończyłby 3 września 56 lat.