REKLAMA

Autor: Maciej Grudziński

Kilka lat temu podjęto próbę porównania osiągnięć współczesnych sportowców z ich poprzednikami sprzed lat. Jessego Owensa, mistrza z Berlina, zestawiono z Usainem Boltem, aktualnym rekordzistą  świata na 100m. Zestawienie to nie było jednak dosłowne, gdyż wzięto pod uwagę wiele niedostępnych Owensowi technicznych czynników ułatwiających znakomite rezultaty we współczesnym sporcie. Jesse startował na ubitym żużlu, w którym musiał sam jeszcze wykopać sobie dołki, służące mu za bloki startowe, miał nieco cięższe buty, prawdopodobnie z opóżnieniem słyszał wystrzał startera, a także niekoniecznie dokładnie zarejestrowano moment przekroczenia mety. Kiedy usunięto owe „szumy” utrudniające porównanie obu Mistrzów, to okazało się, że pod względem techniki, dynamiki biegu i czasu pokonywania poszczególnych odcinków nie za wiele ich różni. Jak to? Otóż poprawa w 70 lat rekordu świata na 100m o prawie pół sekundy to z jednej strony dużo, a z drugiej niewiele.

Trzeba brać pod uwagę jak gigantycznymi technicznymi możliwościami dysponują dzisiejsi sportowcy. W czasach gdzie mówi się o zakazywaniu nawet konkretnych modelów butów biegowych, albo dopisywaniu kolejnych specyfików do listy środków dopingujących, to można zadać sobie pytanie, gdzie kończy się talent, a zaczyna technika? Porównanie telentu Owensa i Bolta na podstawie dostępnych środków i na tle epoki dało prawie znak równości z delikatnym wskazaniem na Bolta. Dlaczego? Odpowiedż jest banalna – budowa ludzkiego ciała i granica mozliwości wydolnościowych człowieka, a w tym przypadku dorosłego mężczyzny nie zmianiła się wcale przez ostatnie nawet 100 lat! Sprint jest jedną z dyscyplin, w której często mówi się o „granicy ludzkich możliwości”. Dlatego tak ważne jest zjawisko Bicia Rekordów!

Na polskim powórku mogliśmy kilka dni temu podziwiać wspaniałego Marcina Lewandowskiego, który w trakcie Memoriały Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy pobił rekord Polski w biegu na 2000m z 1991r. uzyskując czas 4:57:09. Po 29 latach przebił Michała Bartoszaka (50-te urodziny w tym roku, serdeczne gratulacje! 🙂 ) rekordzistę Polski i olimpijczyka z Aten o 4 sekundy! Co ciekawe Bartoszak w Atenach startował w …maratonie! Może się poszczycić życiówką na poziomie 2:12 i wieloletnim tytułem najlepszego polskiego maratończyka w startach olimpijskich. Nie jest jednak rekordzistą Polski na tym dystansie, choć jak sam twierdzi bardzo chciał nim być. Bardzo chciał również, żeby jego rekord na 2000m odebrał mu tak wielki atleta jakim jest Marcin Lewandowski, który niedawno rozprawił się również ze starym, prawie 40-latnim rekordem Polski na 1500m.

Co takiego jest w tym Biciu Rekordów?! Co to ma w ogóle za znaczenie? OGROMNE! Dlatego, że rekord to Cel, a cel jest nieodłącznym elementem treningu. Każdy sportowiec, a w szczególności lekkoatleta wie, że bez wyrażnie postawionego celu treningowego wysiłek nie ma sensu. Samo bicie rekordu jest swoistym sprawdzianem dla wielu sportowców. Stawia ich bowiem nie tylko ponad obecnymi rywalami, ale ponad całą historią uprawianej dyscypliny. Bywa, że nie liczy się samo mistrzostwo czy zwycięstwo. Dla wielu najważniejszy jest rekord i udowodnienie dominacji, progresu, talentu – przejście do historii! Niczym wstąpienie na herosa na Olimp – bo przecież to antyczny rodowód płynie w żyłach współczesnych lekkoatletów. Rekord jest swoistym portalem nieśmiertelności. Trwają właśnie 96. Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce. W skali światowego sportu jest to impreza lokalna, w trakcie której nie zawsze zdarza się aby padały dobre rezultaty. Życzę jednak włocławskiej imprezie, aby zapisała się dobrą organizacją i niejednym znakomitym wynikiem na tle Polski, Europy i Świata.

Tak jak przez wiele jeszcze lat nie zostanie poprawiony kilkunastoletni rekord Bolta na 100m czyli 9,58 s, tak na lokalnym podwórku jest całkiem sporo takich rezultatów, którym broda rośnie coraz bardziej. Czy we Włocławku zabłyśnie jakaś rekordowa gwiazda? Może ktoś poprawi 10,00 Mariana Woronina na 100m z 1984 roku?! A może 19,98 na 200m Marcina Urbasia z roku 1999? Tutaj jednak zbyt wielu kandydatów nie widać. Być może Karol Zalewski pokusi się o atak na 44,62 Tomasza Czubaka na 400m z 1999 roku, ale potrzebowałby chyba mocniejszych rywali. Chyba, że nawiąże walkę z Jakubem Krzewiną. Kto wie… Szanse na złamanie 1:43:22 na 800m należące do Pawła Czapiewskiego od 2001 roku miał do niedawna jedynie Adam „Profesor” Kszczot, ale po zmianie trenera i fatalnych występach w Sopocie i Bydgoszczy raczej jest to niewykonalne, bo nie wiadomo czy we Włocławku w ogóle się pojawi. O ile nie wystrzeli nikt nowy, to kandydatem to mistrzostwa jest Michał Rozmys, ale rekordu się po nim nie spodziewam. Zeszłoroczny rekordzista Polski na 1500m Marcin Lewandowski może być raczej pewny kolejnego złotego krążka na krajowym podwórku, ale czy jest w stanie po Memoriale Szewińskiej bić kolejny czas? Życzę mu tego, bo sam mówił, że bez Igrzysk musi sobie obrać nowe ambitne cele – rekordy.

Czy doczekamy się pobicia czasów Bronka Malinowskiego na 5000m i 3000m z przeszkodami? Rekordy mają już po 44 lata! Raczej nie, gdyż najlepszy polski przeszkodowiec Krystian Zalewski przenosi się na maraton i zapowiada bicie w przyszłości Henia Szosta na tym dystansie. To samo z dystansem 10000m i czasem Jerzego Kowola, bo nikt nie jest w stanie przeskoczyć granicy 28 minut od 42 lat. Nie będę nawet wspominał o maratonie Henryka Szosta i jego 2:07:39, bo na szczęście we Włocławku królewskiego dystansu nie zobaczymy. Ponadto: 26 lat ma już rekord Artura Partyki w skoku wzwyż; 35 lat ma rekord Zdzisława Hoffmana w trójskoku; 22 lata rekord Sebastiana Chmary w dziesięcioboju; 34 lata czas Ewy Kasprzyk na 100 i 200m, być może jej imienniczka Ewa Swoboda to zmieni. 44 lata ma rezultat Ireny Szewińskiej na 400m i wszystkie oczy zwrócone będą w kierunku Justyny Święty-Ersetic. Od 40 lat nikt nie pobiegł szybciej niż Jolanta Januchta na 800m i Grażyna Rabsztyn na 100m przez płotki; od 32 lat czekamy na poprawę rezultatu Agaty Karczmarczyk w skoku w dal; a od 44 lat na dalsze pchnięcie kulą niż Ludwika Chewińska. Od 32 lat nikt nie rzucił też dyskiem dalej niż Renata Katewicz, ani nie pobił Małgorzaty Nowak w siedmioboju od 35 lat.

Także – do boju Panie i Panowie Mistrzowie!!! Bo rekordów czekających na pobicie jest aż nadto, a jeśli nie teraz to kiedy?! Na pewno nie w najbliższych latach, bo MEN zapowiada, że lekcje WFu w szkołach w dobie pandemii w większości ograniczą się do ćwiczeń gimnastycznych i spacerów po lesie. 🙂

PS. Mam tylko nadzieję, że nie okaże się za kilka lat, że Usain Bolt też był na nieznanym nam dopingu. Miejmy wiarę… Czekajmy…