REKLAMA

Autor: Joanna Maziarz

Wczoraj zapikał mi Messenger, a w Folderze Inne pojawiła się wiadomość:”Witam, czy jest możliwość oddać dwie małe wiewióreczki?” Odpisałam szybko, ale z obawą w sercu… Przecież znowu do czegoś się przyzwyczaję, a i tak trzeba będzie puścić to wolno jak podrośnie i się usamodzielni.

Pani, która do mnie napisala była przekonana, że wciąż pomagam jako technik weterynarzowi. A ja przeciez juz od kilku miesięcy nie miałam z tą pracą nic wspólnego, jednak pasja pozostała pasją. Długo się nie namyślając, pojechałam pod adres, który mi wysłała. Po krótkim wywiadzie podczas którego dowiedziałam się, że rudzielce leżały na deptaku pod drzewem, udałam się do samochodu i po chwili na kolanach trzymałam niewielki kartonik, a w nim owinięte recznikiem dwa malusie stworzonka. 

Ja, jako przyrodnik od dawna wiem, że nie powinno zabierać się dzieci jeży, sarenek, wiewiórek i zajączków. Istnieje wiele gatunków zwierząt, gdzie rodzice karmią swoje potomstwo tylko o świcie i zmroku. W ciągu dnia utrzymują pewien dystans, aby drapieżniki trzymały się z daleka. Dlatego też apeluję: ” Nie kradnijcie dzieci…”, chyba że coś zagraża ich życiu.

Przybliżę Wam teraz kilka ciekawostek:

– Wiewiórki nie zapadają w sen zimowy właściwy, natomiast w okresie silnych mrozów nie wychodzą ze swoich gniazd tygodniami. Bywa też, że przesypiają ten okres.

– Wiewiórka w ciągu roku ma dwa lub trzy mioty. Ciąża trwa ok. 30 – 40 dni, na świat przychodzi od 2 do 7 młodych. Rzadziej 10.

– Noworodki ważą 8-12g, rodzą się nagie i ślepe. Po 19 dniu mają już gęste owłosienie, oczy otwierają w 30 dniu życia. Mleko ssą przez jakieś 2 miesiące po czym stają się samodzielne.


Obstawiam, że „moje” dzieci mają coś pomiędzy 14-20 dnia życia. Nie mogę doczekać się, gdy otworzą oczy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy aby przeżyły. Pierwsza, najgorsza noc za nami.Trzymajcie kciuki. 

Matka zastępcza.