W hicie 6-kolejki EBL Anwil Włocławek- Stelemt Enea BC Zielona Góra Serce Mistrza przestało bić???

Tak. To był hit! „hicior” – nawet rzec by można kolokwialnie.

Piękna zespołowa gra, defensywa na wysokim poziomie,  szybkie podania skutkujące celnymi rzutami, zawodnicy w pojedynkę wygrywający zbiórki z całym zespołem przeciwnika, nie do przebicia obrona strefowa…. Nie , to nie o Anwilu. To Stelmet Enea BC Zielona Góra.

Kibice Anwilu Włocławek nie kryją rozczarowania, nie szczędzą krytyki. Pod adresem zawodników ale także działaczy , zarządu oraz trenera padają  niewybredne komentarze. Nie ma się czemu dziwić ponieważ „There is a city where basketball is a religion. There is a city that breathes basketball the day and at night”.   Rottweilery – pamiętacie to ????????????    

To się nie dzieje naprawdę.  Jeśli mecz z Treflem Sopot był kompromitacją to jak nazwać to co wydarzyło się wczoraj w Zielonej Górze? Jakiego słowa by nie użyć to i tak za mało, to i tak zbyt łagodnie.   Seria niecelnych rzutów i  mnóstwo błędów , brak energii nie pozwoliło nawet na chwilę wierzyć w  zwycięstwo Anwilu Włoclawek. Pudłował Ricky Ledo, spod kosza nie trafiał Milan Milovanowić. Bezradność  i narastająca frustracja poskutkowała usunięciem z boiska Chrisa Dowe za dyskusje z sędziami. W zespole z Włocławka nie działało nic, absolutnie nic.  Podopieczni Igora Milicicia, kompletnie się pogubili w tym co prezentował Stelemet, doprowadzając trenera do sytuacji, że w zaledwie kilka sekund w drugiej kwarcie zmuszony był brać dwa time-out’y – w jednym z nich dał upust swojej frustracji dość wyraźnie, niestety ale agresywna ocena tego co robią jego zawodnicy nie poskutkowała. Druża gra dalej kompletnie pogubiona, nieskoncentorwana  nie prezentując nawet w minimalnym stopniu walki.

Od samego początku meczu to zielonogórzanie dyktowali warunki . Popisując się wysoką formą Przemysław Zamojski (18 pkt)  i  Jarosław Zyskowski  (12 pkt tylko  w I kwarcie) z minuty na minutę zwiększali przewagę nad Rottweilerami.  Deklasacja Mistrza Polski trwała w najlepsze do końca meczu.  Wykończeniami spod kosza popisywał się Ivica Radi a efektownymi rzutami z dystansu Ludde Hakanson podrywał zielonogórska publicznośc z miejsc.   Kompletnie bez zaangażowania , bez energii i chęci walki w mecz wszedł Tony Wrotem, który nie przymierzył się nawet  do jednego rzutu (0 pkt) zaliczył za to  9 asyst.  Postawa Tony Wrotna zaskakuje  na każdym meczu. Jedyną satysfakcją i okazją do wybuchu entuzjazmu  dla kibiców Anwilu, którzy nielicznie ale jednak przybyli do Zielonej Góry była gra Jakuba Karolaka, który  jako jedyny w drużynie walczył i w zaledwie 16 mint zdobył aż 15 pkt. Efektownym wsadem przebijając się prze obronę Stelemtu usatysfakcjonował kibiców. 16 pkt ale niestety także serię spudłowanych rzutów zaliczył Ricky Ledo.      

Tytułem wstępu przypomniałam fragment filmu z Play Off 2018/2019 , filmu, który elektryzował nas wszystkich, filmu, który motywował ten zespól do walki. 
Na koniec chcę przypomnieć jeszcze jedno….  „NEVER GIVE UP! NEVER LOSE YOUR HOPE! PLAY HARD!”  „NIE LEKCEWAŻ SERCA MISTRZA!” 
Mistrzowie gdzie Wasze serce?  Reanimacja albo przeszczepy! I to szybko!

Przed nami kolejny mecz BCL – Anwil nie jest faworytem w tym starciu ale chcemy zobaczyć jak bije serce Mistrza.

Salon materacy Włocławek