REKLAMA
Marek Szubski

Rozmawiałam z Wiktorem Grudzińskim o rywalizacji półfinałowej Anwil Włocławek vs Legia Warszawa. Wiktor w bardzo ciepłych słowach wypowiadał się zarówno o zespole jak i o kibicach. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Wiktor Grudziński: Widać, że Anwil nie gra swojej koszykówki. Tam w środku coś się wydarza, czego możemy się tylko domyślać. Myślę, że jedną z podstawowych rzeczy są kontuzje. Wykluczony jest Bojanowski i Frąckiewicz, plus brak Dykesa, który był bardzo, bardzo istotnym elementem w sezonie zasadniczym no i do tego Łączka który widać, że nie jest w pełni sił… a to właśnie Kamil napędzał zespół i dawał przechwyty w obronie i pozytywną energię, która przechodziła na resztę zespołu. Do tego jest Szymon Szewczyk w słabej dyspozycji. Gdyby te wszystkie rzeczy pododawać to okazuje się, że Anwil ma trudno sytuację.

Legia jest uskrzydlona łatwym przejściem Stali Ostrów Wielkopolski 3-0 w konkretnym stylu, gdyż było widać, że mają pomysł na Ostrów. Anwil jak widać również został dobrze przeanalizowany. Legia wymusza swoją obroną akcje, które nie pasują dla tego zespołu. Oczywiście koszykówka wyewoluowała i potrzebny jest też rzut z kontry czy bez zagrywki, Anwil musi w tej serii na tym bazować, czego nie robił w sezonie zasadniczym. W tym jest największy kłopot. Mathews jest gdzieś schowany i Bell, który wcześniej uzupełniał atak teraz wyszedł na pierwsza opcję. Poprzewracało się mocno w Anwilu i nie wynika z tego, że jest słaby czy zapomniał jak się gra, ale to wszystko stawia Anwil w bardzo trudnej sytuacji. Jest dwa zero, ale to jest seria, więc o niczym wielkim to nie świadczy. Tak jak Legia wygrała we Włocławku, tak Anwil może teraz być lepszy w Warszawie. Sygnał do ataku musi wyjść z serc zespołu, czyli z Kamila oraz Szymona. To oni musza dać sygnał do ataku, chociażby celną trójką, dzięki czemu uaktywnią się pozostali.

Myślę, że warto grać więcej akcji pod kosz na Dimca, szukać takich pewnych akcji, które będą ziarnkiem do ziarnka do sukcesu. Jeśli Legia zacieśni środek to odgrywać na czyste pozycje na obwód i wtedy Petrasek, Mathews, Bell czy Szewczyk będą mogli uderzać z dystansu. Ta rywalizacja ma szanse wrócić do Włocławka, ale tylko pod warunkiem, że cały zespół zagra na swoim najwyższym poziomie, z pełną koncentracją i zaanagażowaniem. Tutaj może sie wiele wydarzyć.

Marek Szubski: Zdrowie, determinacja i walka o każdą piłkę, a co można zmienić w taktyce? Powiedziałeś o zagrywaniu do Dimca. Anwil gra bardzo mało gry jeden na jeden. Wcześniej Mathews potrafił minąć każdego niemal rywala, teraz jest z tym problem wybierając wejścia na swoją lewą czyli słabsza rękę. Ogólnie można odnieść wrażenie, że cały zespół nie robi tego co potrafił najlepiej w sezonie. Jeśli gonią wynik to wynika to bardziej z woli walki niż z faktycznych umiejętności.

W.G.: Tak. To jest własnie to. Determinacja. Jeśli jesteś zdeterminowany, zmobilizowany na 100 % to wszystko zaczyna nabierać kształtów. Brakuje tej płynności w ataku. Te akcje są szarpane. Z czego to wynika? Ja upatruje tego w tym, że są kontuzje. Co chwile słyszymy, a to o jednym, a to o drugim zawodniku kontuzjowanym i to zabija pewność siebie. To wyglada jakby Anwil szukał nowych rozwiązań, które się nie do końca sprawdzają. Nie ma Petraska, kóry potrafił swoimi blokami w Toruniu poderwac zespół w obronie. Dimec – mam wrażenie, że jego możliwości są dużo większe, niż pokazał do tej pory. Śląsk udowodnił, że jak nie idzie za trzy, to się gra pod kosz i są w tym konsekwentni. Determinacja w obronie oraz uaktywnienie Dimca. To dwie rzeczy, które należy poprawić. Zagęszczona strefa podkoszowa uwalnia czyste pozyce na obwodzie. Wyeliminowałbym rzuty po dwóch kozłach, bez taktyki, czyli należy spowolnić grę i grać „brzydki basket”, ale taki kóry może przynieść pożądany skutek.

M.Sz.: Czy to, że Anwil w każdym meczu gonił wynik i mimo wszytko się nie załamał, mogło zabrać pewności siebie zawodnikom Legii? W pierwszym doprowadzili do dogrywki, a w drugim odrabiając tak duża stratę po pierwszej kwarcie się podnieśli. Wydawać się może, że mentalnie wcale nie jest 0-2.

W.G.: No więc właśnie, to jest pytanie. Czy sztab szkoleniowy z Przemkiem Frasunkiewiczem na czele jest w stanie pobudzić zespół, który faktycznie miał bardzo dobre trzy kwarty w pierwszym i drugim meczu, do tego żeby uwierzyli, że ta seria jest jeszcze w stanie się odwrócić. Porównując tą serie do Zastalu. Śląsk również miał swoje problemy, ale potrafił wrócić do rywalizacji i wygrać. Mental będzie decydujący. Mówimy o kontuzjach, że jest ciężko z back up-ami. Wcześniej wychodził Woroniecki i miał czyste pozycje za trzy i trafiał, teraz takich sytuacji brakuje. Każdy zawodnik, który wejdzie musi dać coś na boisku. Jest jeszcze Nowakowski, który może dać wiele energii. Jego trójki są bardzo groźne. Jeśli w zespole jest pozytywne nastawienie i wiara, że to sie może udać, to łatwiej wejść na wyższy poziom.

M.Sz.: Czy kibice są w stanie pobudzić zespół? Trener dziękował na konferencji kibicom za to, że byli z zespołem przez cały czas. ,,Wspierali jeszcze dużo mocniej, gdy sytuacja była dramatyczna. To dało nam energię do tego żebyśmy się przebudzili”. Fanów Anwilu zabraknie jednak w Hali Bemowo, ale organizują pożegnanie przed wyjazdem zespołu do Warszawy.

W.G.: Kibice włocławscy to jest najlepsza publika w Polsce. Mamy do czynienia z kibicami, którzy są z drużyną zawsze. Na dobre i na złe. Słyszałem, że będą motywowali zespół przed wyjazdem. Chcą pokazać, że wierzą w ten sukces. To jest coś niezwykłego. To właśnie może dać wiarę drużynie, że to się uda! To jest bardzo ważne dla zespołu, że nie są sami, że cały czas jest ta wiara w nich. Muszą teraz postawić wszytko na jedną kartę, by wrócić do Włocławka. Jeśli Anwil doprowadzi do piątego meczu, to Legii będzie bardzo ciężko.

Wiadomo, że łatwo się o tym mówi, a trudniej będzie to przelać na parkiet. Myślę, że zawodnicy Legii mogą poczuć zbyt szybko, że już są w finale i w tym można upatrywać szansy Anwilu.

M.Sz: Dziękuję Wiktor za rozmowę.

W.G.: Dziękuję bardzo.