REKLAMA

Mohsen Fakhrizadeh, zwany „ojcem” programu nuklearnego w Iranie, został zabity w zamachu w piątek i pochowany w poniedziałek w Teheranie.

Fakhrizadeh był generałem (brygady) w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej, który odpowiadał za badania dotyczące sfery nuklearnej i rakietowej w Iranie. Iran za śmierć swojego naukowca obwinia Izrael, który nieoficjalnie przyznaje się do wyeliminowania irańskiego oficjela.

W 2018, podczas swojej sławnej konferencji prasowej, premier Izraela Benjamin Netanyahu, kilkukrotnie wymieniał Fakhrizadeha jako wysokiego oficjela winnego pracowania nad bombą atomową i irańskim wojskowym programem nuklearnym. Naukowiec w 2011 roku był jednym z założycieli SPND, Organizacji Obronnej Innowacji i Odkryć. Według Stanów Zjednoczonych i Izraela, była ona bezpośrednią kontynuacją programu AMAD zajmującej się bronią atomową.

Iran zapowiedział zemstę na Izraelu za ten atak. Jest to kolejne zabójstwo na terenie Iranu, które miało być zlecone przez izraelskie służby. Podejrzewa się, że mogła im pomagać opozycja, która była gnębiona przez lata przez reżim ajatollahów. Osiągnięcie sukcesu przez Iran w sprawie programu atomowego, spowodowałoby nietykalność władz irańskich i automatycznie zwiększyłoby ich możliwość kontroli nad własnymi obywatelami. Przypomnijmy, że obecnie mija rok od wielkich rozruchów w Iranie, na które władze odpowiedziały siłą. Zginęło w nich ponad tysiąc protestujących.

Izrael od lat prowadzi politykę mówiącą, że nie pozwoli Iranowi uzyskać bomby atomowej. W 2005 roku, ówczesny prezydent Iranu, Mahmud Ahmadineżad, stwierdził że Izrael musi zostać zmieciony z mapy świata („wiped off the face of Earth”). Iran wspiera palestyński Hamas i libański Hezbollah, a także reżim Baszara al-Assada i rewolucję Hutich w Jemenie. Pierwsze dwie organizacje od lat prowadzą działania terrorystyczne, w tym na terenie Izraela (obecnie głównie Hamas).

Autor: Michał Waliszewski