Zapomniany świat klasyków

0
124

Autor: Maciej „Gruda” Grudziński

Czy mówi Wam coś nazwisko Dymitr Shostakovich? Czy poza oczywistymi skojarzeniami ze wschodem kontynentu potraficie umiejscowić go w jakikolwiek sposób w czasie i przestrzeni, czym się zajmował, gdzie żył i co po sobie pozostawił? Oczywiście, że nie. Nie martwcie się – to nie Wasza wina! Nie martwcie się również tym, że nie znacie innych jego kolegów po fachu, jak Sergiusz Prokofiev, Piotr Czajkowski, Antonio Vivaldi, Johan Strauss czy Antonin Dvorak. Z Mozartem, Beethovenem czy chociażby naszym rodakiem Wojciechem Kilarem każdy poradziłby sobie już dużo lepiej. Już na zawsze zapamiętamy cymbały Jankiela, które wskrzesił Kilar swoim polonezem do Pana Tadeusza Andrzeja Wajdy, ale Shostakovich?

To wszyscy teraz czytający ten tekst proszeni są o włączenie YouTube czy innego żródła muzyki i znalezienie nie wcale nowego kawałka Lady Gagi, Cleo, Ronniego Ferrari czy nawet Rihanny… ale Walca nr 2 Dymitra Shostakovicha! Mało tego.. powiem wam co powinniście zrobić w Nowy Rok 01.01.2020r. o godz. 12:00… i nie chodzi mi wcale o otwarcie czegoś mocniejszego w myśl zasady klina po poprzedniej sylwestrowej nocy, co gorąco odradzam, choć wiem, że moja prośba jest tyle samo nierealna, co i kolejna 🙂 A jednak spróbuję, co mi szkodzi, przecież kto nie ryzykuje nie pije szampana… Obejrzyjcie w Nowy Rok na żywo w samo południe, jak już głowa przestanie szumieć, Koncert Noworoczny z Wiednia! Jak już przebrniecie przez challenge z Shostakovichem i zakochacie sie w jego walcu, to uczta zaserwowana w Nowy Rok przez Orkiestrę Wiedeńskich Filharmoników pod batutą światowej sławy dyrygenta będzie prawdziwym rarytasem. Gwarantuje, że zakochacie się również w cudownej zabytkowej filharmonii, w której koncert ten ma miejsce od wielu wielu lat, a której drewniane balkony i kryształowe żyrandole pamiętają najświetniejsze debiuty Mozarta, a złote ornamenty czczą po dziś dzień jego symfonie. Pisząc ten tekst słucham zeszłorocznego występu filharmoników pod batutą Christiana Thielemanna i płynę razem z wybranymi przez niego walcami Starussów z czasów monarchii Franciszka Józefa i pięknego modrego Dunaju przecinającego błękitną wstęgą jego ziemie.

Dla wszystkich, którym zbyt mała ilość zer na kontach, zaszczytne stanowiska dyplomatyczne i zasobność portfeli nie pozwalają zasiąść w lożach Wiedeńskiej Filharmonii organizatorzy noworocznego koncertu przygotowali transmitowane przy każdym utworze występy baletowe. Tancerze na naszych oczach odwiedzają najpiękniejsze pałace, zamki, teatry, obiekty Wiednia i okolic, prezentując zwinność niczym młode łabędzie Czajkowskiego, a wspaniała choreografia i kostiumy przenoszą nas w dawno zapomniany dziś świat klasyków. Świat, który przeminął razem z Franciszkiem Józefem, Cesarzem Wilhelmem, Carem Mikołajem, ich rodzinami, arystokracją, służbą, wojskiem, sztuką i wartościami. Świat, który przetrwał w najpiękniejszej formie, jaką dały nam owe znienawidzone przez bolszewików czasy – muzyce klasycznej. To ona powoduje, że otwierają się nawet najbardziej zatwardziałe serca, to ona tworzona jest przez największych geniuszy ze słuchem absolutnym, którzy zdolni są rozpisać partie całej orkiestrze, to ona zarezerwowana jest dla największych tego świata, jako znak społecznego statusu i prestiżu. Człowiek powinien nieustannie się rozwijać i w idealnym swiecie dążyć do doskonałości. Wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę, że nasze słabości i nieodgadniona ludzka natura na to nie pozwolą lub po prostu sprawią, żeby było to najmniej wykonalne. Życie bowiem nie znosi próżni, a dobrym sposobem wypełnienia tej próżni może być dla nas wszystkich włąśnie podróż do Wiednia, do Filharmonii, do świata klasyków.

Wracając do tancerzy polecam wspaniały film Czarny Łabędż z 2010r. w reżyserii Darrena Aronofskiego z Natali Portman w roli głównej, który pokazuje z kolei jak ciężka jest praca nad sobą w tak ciężkim i niszowym zawodzie jakim jest balet. Przypomnijmy sobie Amadeusza z 1984r. w reżyserii Milosa Formana, a zrozumiemy czym jest geniusz muzyczny i jak trudny jest to stwór; Kopię Mistrza z 2006r. Agnieszki Holland z Edem Harrisem w roli Beethovena; a także opowiadający o współczesności Whiplash Damiena Chazellea, z trzema Oscarami, min. za najlepszy dżwięk w roku 2015, a zrozumiemiemy do czego jest w stanie posunąć się artysta, zeby „dotknąć” geniuszu i mistrzostwa. Po tym wszystkim zasiądziemy w Nowy Rok przed telewizorami oglądając wiedeńskich filharmoników, a zachwyt publiczności nad ich właśnie mistrzostwem i wspólna zabawa muzyków z publicznością w finałowym Marszu Radetzky’ego nawet nie będzie nas dziwić. Ciężko jest znależć książkę pasującą do omawianego tematu, chyba, że byłaby to wypisana na pięciolinii instrukcja gry na gitarze, albo szkolny zeszyt do nut. Muzykę trzeba bowiem słuchać, chłonąc i odkrywać kawałaek po kawałku, szczególnie klasyczną, a najlepiej jak już wspomniałem, zacząć od najpiękniejszego współczesnego klasycznego walca Dymitra Shostakovicha, potem warto odświeżyć sobie Dziadka do orzechów Piotra Czajkowskiego i oczywiście Jezioro łabędzie z najpiękniejszym baletem w historii muzyki, no bo przecież Mozarta i Beethovena to zna już każdy – celowo nawet nie wymieniam Fryderyka Chopina, chyba, że tekst czytają (w co wątpię) goście z zagranicy; bo oczywiście tak, jak przy piciu wódki trzeba wyłączyć Polaków i Rosjan, tak przy wspominaniu Chopina trzeba wyłączyć Polaków i Japończyków; oczywiście nadal mówimy o muzyce klasycznej, a czy Japończycy Chopina piją przy słuchaniu – nie wiem. 🙂 Za przewlekłą rozwlekłość tekstu przepraszam i życzę wszystkim vczytelnikom i całej redakcji Szczęśliwego Nowego Roku 2020, roku olimpijskiego oczywiście! 🙂

Materace KOŁO