ANWIL!!!!

0
402

Autor zdjęć: Adrianna Nowacka

Autor tekstu: Marek Szubski

Po nerwowej końcówce Hapoel Jerozolima wygrywa w Hali Mistrzów 102 – 107. Mimo ostatniej porażki we Francji kibice zgromadzeni, niemal w komplecie w Hali Mistrzów, byli tego wieczoru pozytywnie nastawieni. Mecz był ofensywny od samego początku. Świadczyć może o tym liczba trafionych rzutów za trzy – jedenaście w samej pierwszej kwarcie, w tym 7 ze strony Hapoelu. Dało to wynik 30-27 dla Anwilu po pierwszej części meczu.

2 kwarta to w dalszym ciągu festiwal trójek w wykonaniu gości. Najlepszy w tym był John Holland, który rzucił pięć trójek na pięć prób. Cała drużyna Hapoelu trafiła, aż 12 razy zza linii 6,75, w pierwszej połowie przy znakomitej skuteczności. Rottweilery jednak dzieliły się piłką i szybkimi kontratakami rozbijały strefę drużyny izraelskiej.

Pod koszem dominował Shawn Jones. Anwil prowadził po pierwszej połowie 58-54.

3 kwarta rozpoczęła się od trójki Ledo, jednak to goście zaczęli dominować, w połowie kwarty wychodząc na 7 punktowe prowadzenie. Następnie Anwil, niesiony wspaniałym dopingiem kibiców, przejął inicjatywę i wyszedł na prowadzenie 72-71, którego nie oddał do końca kwarty wygrywając po 30 minutach 76-75.

4 kwarta rozpoczęła się trafieniami z dystansu Szewczyka oraz Wrotena. Anwil niemal do końca utrzymywał przewagę w granicach 3 punktów, jednakże skuteczność w rzutach z dystansu gości utrzymywała się do samego końca.

Ostatnia minuta była kluczowa. Anwilowi zabrakło w niej zimnej krwi i chłodnej głowy. Po raz 7 za trzy trafił James Feldeine, doprowadzając tym samym do remisu. Po chwili również z dystansu trafił J’ Covan Brown, który faulowany w następnej akcji, nie pomylił się z linii rzutów wolnych. Anwil się już z tego nie podniósł. Przegrywając 102-107.

W całym meczu zespół Hapoelu trafił 17 trójek. Anwil odpowiedział tylko 9 trafieniami, ale mimo to Rottweilery były bliskie 6 wygranej w Lidze Mistrzów. Stare koszykarskie powiedzenie, że trójkami się meczu nie wygrywa, jednak się nie sprawdziło. To właśnie rzuty z dystansu okazały się kluczowe w samej końcówce meczu. Godne uwagi jest to, że Anwil zdecydowanie poprawił grę pod koszem, wygrywając zbiórkę 36-20.

Mistrzowie Polski nie składają broni. Do końca rozgrywek pozostały 3 kolejki i jeszcze wszystko się może zdarzyć. Najbliższe spotkanie Włocławianie rozegrają w najbliższy wtorek w Antwerpii z ostatnim w tabeli Telenetem który stracił już szanse na wyjście z grupy. Anwil jedzie do Belgi po zwycięstwo. Anwil Chris Dowe -10 Ricky Ledo – 21 Tony Wroten- 28 Krzysztyf Sulima -2 Shawn Jones -18 Rolands Freimanis -15 Michał Sokołowski -3 Szymon Szewczyk -5 Hapoel Tamir Blatt -5 James Feldeine -23 Suleiman Braimo -7 John Holland -25 Tashawn Thomas -23 Mindaugas Kupsas -2 J’ Covan Brown – 21 Tabela grupy B po 11 kolejkach: 1. Hapoel Jerozollima 19 972-922 2. AEK Ateny 18 853-804 3. San Pablo Burgos 17 932-889 4. Rasta Vechta 17 924-916 5. Anwil Włocławek 16 969-1008 6. Teksüt Bandirma 16 897-891 7. Pau Orthez 15 870-935 8. Telenet Antwerp 14 797-86

Materace KOŁO